Symbolic Boundary cs667

 

 

 

 

 

 

 

 

[…] And then Symbolic Boundary, the third album by Diceros (here an octet, and involving actual horns for the first time in this entry) — after Urze (mentioned here in August 2018) & 3 Phases (III) Black (mentioned in January 2019) — is once again noted as from the Small Format Materials Festival (but recorded in February 2020), bringing another generalized wave interrogation around notions of stampede. Symbolic Boundary is actually relatively approachable & easy to follow, with more (overlapping, heterophonic) melody than most of these albums, while yielding earthy colors amid a continuing timbral variety. Todd McComb's Jazz Thoughts

 

Szmer strun, ?wist smyczków, odg?os tajemniczego stukania, by? mo?e po pudle rezonansowym jednego z instrumentów, westchnienia i pomruki d?ciaków – kameralny mikro?wiat akustycznych cudów buduje si? niezwykle cierpliwie, z silnie jednak dostrzegalnym napi?ciem. Kolektywny, zmys?owy flow kreowany przez jest altówk? i wiolonczel?, klarnet basowy, dwa saksofony, tr?bk?, instrumenty perkusyjne i elektronik? posadowion? w skromnym laptopie. Narracja od samego pocz?tku, do?? g?sto doposa?ona w d?wi?ki, nie nosi znamion minimalizmu, cho? frazy na ogó? bywaj? tu t?umione i nastawione na wyczekiwanie. Klarnet basowy zdaje si? przede wszystkim mrucze?, pozosta?e instrumenty d?te preferuj? d?u?sze, niemal dronowe frazy, a strunowce stawiaj? na bardziej ?piewne ekspozycje. Tr?bka od czasu do czasu bystrze preparuje d?wi?k, nadaje powietrzu wypuszczanemu z wentyli ró?ne kolory. Elektronika niezwykle subtelna, schowana w tle, delikatnie s?czy szmer, by? mo?e czasami ingeruje w brzmienie ?ywych instrumentów (informacja niepotwierdzona). Instrumenty perkusyjne g??boko ukryte za faktur? d?to-strunowych d?wi?ków, czasami ograniczaj? si? jedynie do uderzania w talerze. W pierwszej cz??ci koncertu muzycy nie szukaj? okazji do eskalacji, cz??ciej maj? w zwyczaju ch?odzenie narracji i poszukiwanie krótkotrwa?ego kontaktu z cisz?.
W okolicach 8 minuty improwizacja zdaje si? przechodzi? w faz? krótszych, bardziej rwanych fraz. Arty?ci prowadz? dialogi w podgrupach, g?ównie jednak w podsekcji instrumentów d?tych. Cz??? pasa?y wydaje si? by? delikatnie sterowana z nieznanego o?rodka dowodzenia, ale to jedynie pozór – raczej efekt dramaturgicznej dyscypliny ca?ego, o?mioosobowego sk?adu. Po kolejnych czterech minutach opowie?? wraca do trybu zag?szczania struktury narracji. Tr?bka podaje kilka jazzowych fraz, przez moment stoj?c na czele pochodu d?wi?ków. W 15 minucie narracja znów hamuje i przechodzi do fazy dronowej, realizowanej jak najbardziej kolektywnie, zdobionej szorowaniem strun cello i altówki. Znów krok ku górze i wi?kszym emocjom. Jeszcze przed up?ywem 20 minuty oktet serwuje nam pierwsze powa?ne spi?trzenie, w trakcie którego nawet laptop wydaje kilka nieco bardziej ha?a?liwych d?wi?ków. Nast?puje czas du?ej swobody, pewnego dramaturgicznego rozche?stania, faza jak?e kreatywnego meta chaosu.
Po kilku chwilach ciep?e frazy klarnetu basowego i delikatnie zawodz?ca tr?bka skutecznie uspokajaj? sytuacj? sceniczn?. D?ciaki zdaj? si? w tym momencie dominowa? nad sekcj? strunow?, która nie tylko liczebnie zalicza si? teraz do mniejszo?ci. W 24 minucie to jednak wiolonczela wychodzi przed szereg, buduje skromny rytm i nadaje ca?o?ci do?? zaskakuj?cej dynamiki. Reszta instrumentów nie ka?e d?ugo na siebie czeka?. Zmys?owe deep chamber ze spor? dawk? adrenaliny (tak?e talerzy!). Narracja swoj? bystr? repetytywno?ci? przez moment przypomina Different Trains Steve’a Reicha. Fina? zdaje si? zatem by? godny ca?ego ?wietnego, cho? krótkiego koncertu! Opowie?? wygasa ca?kiem naturalnie, nie bez udzia?u pi?knych, strunowych ornamentów, w po?wiacie nienachalnej elektroniki i tajemniczych d?wi?kach otoczenia, jakby ?wiat za oknem chcia? przypomina? o swoim nieuchronnym istnieniu. Andrzej Nowak (Trybuna Muzyki Spontanicznej)